NiezależnośćNiezależność jest jedną z najważniejszych rzeczy, stanowiącą o wartości człowieka i jego sposobie myślenia i życiu. Przede wszystkim powinno się od dziecka starać myśleć samodzielnie, mieć własne zdanie i odwagę, żeby przy nim pozostać. W żadnym wypadku nie powinno się ulegać opinii innych, jeżeli coś wydaje nam się słuszne, jeżeli chcemy iść do kina na coś konkretnego, albo nie iść na przyjęcie, albo posiedzieć w domu, albo nic mamy ochoty pić i palić -postępujmy zgodnie z tym, na co mamy ochotę. Miejmy odwagę nie stosować się do oczekiwań otoczenia. Potrafcie odmówić.
Zakochani bardzo często za cenę podobania się obiektowi swoich uczuć rezygnują zupełnie z własnych upodobań i poglądów. Robią nie to, na co mają ochotę. Szczególnie dziewczyny, które chcą zatrzymać chłopaka, zdolne są popełnić każde głupstwo, włącznie z pochopnym byle jakim pójściem do łóżka.
W szkole średniej ogromnie kochałam się w pewnym Władku, idolu klasy. Chodziliśmy ponad rok za rączkę (tu muszę nadmienić, że byłam dziewicą) i kiedyś nagle na klatce schodowej szarpiąc się ze mną postawił warunek, że albo natychmiast będę się z nim kochała, albo znajdzie sobie kogoś innego. Powiedziałam oczywiście, żeby koniecznie sobie znalazł, bo do teraz nie lubię, kiedy stawia mi się warunki, i wzburzona do granic możliwości wpadłam do domu. Siedziałam na łóżku do rana, bo czułam się urażona obcesowością propozycji i w moim pojęciu nieromantyczną wulgarnością całej sytuacji. Z drugiej strony, podobało mi się to, że jestem już dorosła na tyle, że ktoś proponuje mi seks, jak również to, że mogę decydować, kiedy i jak to zrobię. Władek potraktował mnie w moim pojęciu jak kobietę, natomiast postanowiłam dać mu nauczkę godną królowej gardzącej zbyt agresywnym paziem, nie wykluczając gdzieś w głębi duszy możliwości kochania się z nim w bardziej eleganckich okolicznościach. Z perspektywy czasu patrząc, postąpiłam jak najsłuszniej. Nie uległam presji starszego chłopaka, nie zrobiłam tego, do czego nie byłam przygotowana i czego się bałam. Nie zlękłam się tego, że chłopiec odejdzie, i wszystko byłoby szczytem doskonałego przykładu, gdyby nie koniec historyjki. Otóż następnego dnia w szkole Władek nie pojawił się z koszem róż, nie biegał za mną na przerwach, nawet nie usiłował popełnić samobójstwa z miłości. Po prostu nic. A za dwa dni już maszerował z przysłowiową Ewą B. - wspomnianą uprzednio drugoroczną, która poszła z nim do łóżka od razu, nie wymagając niczego. A ja zachowałam poczucie niezależności, za to zostałam bez chłopaka. Na szczęście nie na długo, bo za rogiem czekał następny.
Myślę, że Władek i tak by odszedł, bez względu na rezultat sytuacji na klatce schodowej, bo ktoś, kto naprawdę nas chce, czy kocha, jest w stanie poczekać chwilę na stosowniejszy moment.
Zbytnie koncentrowanie się na miłości zubaża i wyjaławia. W wielu związkach jedna ze stron, i wcale niekoniecznie dziewczyna, jest zupełnie styranizowana i pozbawiona własnej osobowości. Od tego prosta droga do obniżenia poczucia własnej wartości, co z kolei może spowodować irracjonalną zazdrość, która doprowadza do idiotycznych podejrzeń i scen, no i już po miłości. Tylko człowiek mający własny świat psychiczny i własne poglądy i pomysły jest naprawdę interesujący. Trzeba mieć odwagę cywilną i nauczyć się mówić nie. To „nie" w miarę dorastania staje się coraz istotniejsze. Ludzie, którzy nie potrafią odmawiać, robią nie to, na co mają ochotę, są bardzo nieszczęśliwi i dają się tyranizować najbliższym i nie tylko. Pozostają w niechcianych związkach z niechcianymi osobami. Studiują to, co wybiorą dla nich rodzice, pracują nie tam, gdzie by chcieli, i boją się, że nie sprostają wymaganiom silniejszego otoczenia, które będąc nawet otoczeniem kochającym, stawia im coraz wyższe poprzeczki. W końcu czują się winni prawie wszystkiemu złemu, co przytrafia się osobom bliskim i im. Stąd prosta droga do alkoholizmu czy narkomanii jako tłumików dla hałasującej dookoła nas rzeczywistości. Nie mówię, żeby totalnie ignorować to, czego się od nas chce, ale bez przesady. Postępowanie wbrew sobie jest niezdrowe i do niczego nie prowadzi. Dlatego nie dawajcie się kontrolować i za wszelką cenę pozostańcie sobą. Poświęćcie choćby pięć minut dziennie na przemyślenie tego, czego naprawdę chcecie. W sobie szukajcie oparcia i siły. Nauczcie się być sami i istnieć niezależnie od otoczenia. W sytuacjach kiedy wywiera ono na was niechciany nacisk, miejcie odwagę przeciwstawić się, powiedzieć, czego chcecie. Nie dawajcie sobą pomiatać, aczkolwiek pamiętajcie, że inne osoby też nie chcą postępować niezgodnie z własnym „)a". Uczcie się również troszeczkę sztuki kompromisu. Nie bójcie się również być śmieszni, bo każdy trochę jest. Osoby idealne są nudne i nie do zniesienia. Przypominają roboty lub gipsowe manekiny. Jednak pielęgnując swoje „Ja" będziecie mieli olbrzymią satysfakcję i dopiero taka swoboda w oscylowaniu pomiędzy tym, czego my chcemy, a tym, czego chce otoczenie, to jest dorosłość.
|