Hanna Bakuła
Znana malarka, pisarka i publicystka jest absolwentką wydziału malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Na wizytówce ma napisane „osoba kontrowersyjna” i za taką uchodzi. W 1981 roku zamieszkała na Manhattanie i pozostała w Stanach do 1989 roku. Zdobyła tam wiele prestiżowych nagród, projektowała kostiumy i scenografię do spektakli off- Brodway wyróżnioną przez New York Timesa, jest również laureatką Festiwalu Malarzy słowiańskich w Nowym Jorku. Malowała portrety pastelą i tam została nazwana przez krytyków” Witkacym w spódnicy.”
W 1990 wróciła do Warszawy gdzie rozpoczęła stałą współpracę z miesięcznikiem Playboy, do którego pisze felietony od 15 lat i Urodą do której pisała 12 lat. Współpracuje z Dziennikiem Łódzkim. W 1986 roku zaprojektowała kostiumy do Carmen w warszawskiej Operze Narodowej
Wydała 10 książek, z których dwie powieści są bestsellerami: „Jak stracić przyjaciół” i „Jak zyskać przyjaciół”- poradniki astrologiczne, „Instrukcję obsługi”- zbiór osobistych ankiet stu znanych osób, „Bandanę”- poradnik dla młodzieży. „Seks na kredyt”- felietony z Playboya, „Ostatni Bal- listy do Agnieszki Osieckiej”- wspomnienia z ich niezwykłej przyjaźni, powieść – „Idiotka”, książkę o Nowym Jorku, „Tajski masaż”- zbiór nowojorskich opowiadań,
„Świr Nowojorski”- album o punkach z lat 80 i „Hazardzistkę”- kultową powieść o artystach z czasów Gierka. Firma Portretowa działa. Ostatnio artystka rysuje pastelowe pejzaże i maluje olejne obrazy związane z kartami Tarota.
W 1997 roku ufundowała imienną Fundację Hanny Bakuły, a w 1999 roku powstał przy niej słynny Klub Kobiet. Fundacja zajmuje się pomocą dzieciom z domów dziecka w Kielcach i na Gołotczyźnie. Od początku, co roku fundacja organizuje Festiwal Muzyki Franciszka Schuberta w Warszawie z udziałem najwybitniejszych europejskich artystów. Hanna Bakuła jest soft- feministką popierającą kobiety i ich działania. Mieszka w Wilanowie i bardzo dużo podróżuje. Głownie do Nowego Jorku z którym nadal jest bardzo związana z wzajemnością.
|
Newsweek Numer 01/08, strona 110
Polaków portret na własność
Snob w PRL kupował portret przodka w komisie lub na bazarze, jak serialowy Karwowski. Tworząca się dziś klasa średnia zabiega o własne portrety u znanych artystów.
Klient musi być zadowolony. Nieporozumienia wykluczone - tak brzmiało motto "Regulaminu Pracowni Portretowej S. I. Witkiewicz". Witkacy całe życie miał problemy finansowe, postanowił więc zarabiać na portretach. Wśród kilku typów prac, które wyszczególnił w "Regulaminie", każdy klient znalazł coś dla siebie. Była opcja wizerunku realistycznego, wręcz fotograficznego, różne odcienie karykatury, portret psychologiczny, a w końcu typ specjalny dla przyjaciół - prace tworzone tylko pod wpływem alkoholu i narkotyków. Ten ostatni był za darmo. Reszta osiągała różne ceny w zależności od tego, na co klient pozwolił artyście. Im większa wolność i prace bliższe abstrakcji - tym taniej. Efektem strategii artysty były podobizny, na których realizm czołowo zderzał się z fantastyką: szyja wiła się wężem, bohaterowie podwójnego portretu mieli wspólne oko. Czy klienci byli zadowoleni, trudno powiedzieć, usatysfakcjonowani są prawdopodobnie ich spadkobiercy, bo portrety Witkacego są dziś wysoko cenione na aukcjach.
Zadowoleni są też zapewne klienci Hanny Bakuły, która wzięła przykład z mistrza i od kilkunastu już lat prowadzi firmę portretową. Tak jak on maluje pastelami, też głównie znajomych, ale zapewnia, że tylko na trzeźwo. Może dlatego najchętniej
maluje sławne kobiety, bo jak mówi - portretować zaniedbaną Kowalską to żadna przyjemność. Pracowała z osobistościami z pierwszych stron gazet. Zaproponowała zrobienie portretu Jolancie Kwaśniewskiej, ta ucieszyła się i pozowała w czarnym kapeluszu, w którym przyjmowała królową hiszpańską. Korę namalowała w bieliźnie. Monika Richardson (portret zamówił mąż) pozowała z amarylisem.
Klienci płacą nie tylko za dzieło, ale i za nazwisko Bakuły. Mimo że cena jest wysoka, malarka nie narzeka na brak klientów, może ich wybierać. Wielu chce zrobić u niej portret, bo mają go polskie celebrities. Portret, który wyszedł spod pędzla Bakuły, nobilituje, można się poczuć jak VIP.
Joanna Ruszczyk
|